Bankowość elektroniczna - czy to bezpieczne

Wszystkie banki oferują i promują konta internetowe. Nic dziwnego, bo jest to oszczędność czasu oraz pieniędzy i dla banków, i dla nas – ich klientów. Bankowość internetowa to jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się usług bankowych. Z dostępu do konta za pomocą komputera lub telefonu korzysta już około 20 mln Polaków.

Jeśli sami dokonujemy różnych operacji na koncie, a nie w oddziale banku za pośrednictwem jego pracownika, jest to dla instytucji bankowej czysty zysk.

Reklama

Dla nas też może oznaczać to oszczędności, bo prowadzenie konta internetowego często jest bezpłatne, a przynajmniej znacząco tańsze od kont standardowych. Z reguły bezpłatne są także przelewy. Gdy zlecamy je w placówce banku mogą drogo kosztować – nawet 4-5 zł.

Dostęp do konta o każdej porze, z każdego miejsca

Naturalną konsekwencją rozwoju e-bankowości jest bankowość mobilna, czyli dostęp do usług bankowych przy pomocy urządzeń z bezprzewodowym internetem (telefonów, smartfonów, tabletów). Instytucje finansowe rozwijają m-bankowość i zabiegają o miłośników nowych technologii.

Już prawie 20 banków oferuje swoje aplikacje na telefony i tablety a korzystanie z nich jest często premiowane bonusami, prezentami i różnymi zniżkami.

To standard, że dzięki aplikacjom mobilnym można przez telefon zrobić przelew, sprawdzać historię transakcji na koncie i stan lokat. Banki poszły jednak jeszcze dalej. Korzystając z takich aplikacji można np. zrobić przelew nawet wtedy, gdy nie znamy numeru rachunku odbiorcy – wystarczy wpisać numer jego telefonu.

Możemy dowiedzieć się, gdzie jest najbliższy bankomat, ustawić w kalendarzu przypomnienie o przyszłym przelewie lub spłacie karty, odbierać międzynarodowe przekazy Western Union…

Oczywiście nie wszystkie te funkcje są dostępne w każdej aplikacji, ich liczba i zakres zależą od danego banku. Dzięki tabletowi lub smarfonowi możemy nie tylko mieć z każdego miejsca na świecie 24 godziny na dobę dostęp do swojego konta. Te urządzenia mogą równocześnie działać jak karta zbliżeniowa.

Coraz częściej korzystamy z płatności zbliżeniowych

Chociaż technologia mobilnych płatności zbliżeniowych (NFC) została wprowadzona dopiero rok temu, to używa jej już 5 proc. Polaków. Jak ona działa? Część operatorów telefonii komórkowych działających w Polsce wraz z kilkoma bankami zainwestowało już w tę technologię. Umożliwia ona wgrywanie kart płatniczych na karty SIM. W ten sposób telefonem można płacić zbliżeniowo.

Przypomnijmy więc na czym polegają zasady takich płatności. Banki standardowo wydają nam karty płatnicze lub kredytowe, tzw. zbliżeniowe (nazywane też bezdotykowymi).

Takie karty, oprócz standardowej funkcji, czyli wypłat z bankomatów i płatności potwierdzanych numerem PIN, oferują możliwość płacenia za drobne zakupy bez żadnej autoryzacji.

Płatność jest dokonywana w czasie od jednej do kilku sekund. Wystarczy, że zbliżymy kartę do czytnika (nie musimy jej dawać sprzedawcy ani podawać PIN-u) i możemy odejść od kasy. Z takiej płatności można korzystać tylko przy zakupach, których wartość nie przekracza 50 zł.

Dzienny limit to 4-5 transakcji, do sumy 200-250 zł. Od 1 kwietnia obowiązuje nowa rekomendacja Rady ds. Systemu Płatniczego przy NBP (w jej skład wchodzą m.in. przedstawiciele banków komercyjnych i agentów rozliczeniowych), dotycząca m.in. zabezpieczeń w razie ich zgubienia.

Dzięki nim banki zmieniły zasady dotyczące zwrotu pieniędzy za nieautoryzowane transakcje zbliżeniowe. Gdy zgubimy (lub ktoś ukradnie) kartę, po czym wykona nią płatności, stracimy nie więcej niż równowartość 50 euro czyli około 210 zł. Gdy zniknie z konta wyższa kwota, nadwyżkę musi zwrócić nam bank.

Pamiętajmy o podstawowych zasadach bezpieczeństwa

Aktualizowany na bieżąco program antywirusowy to podstawa. Warto także zadbać o aktualizacje przeglądarki internetowej oraz systemu. Dotyczy to nie tylko komputerów stacjonarnych ale także smartfonów i tabletów.

Przy każdorazowym logowaniu do serwisu bankowości internetowej należy upewnić się, że znajdujemy się pod poprawnym adresem. Adres strony logowania do serwisu transakcyjnego zamiast http:// poprzedzony powinien być https://, a dodatkowo musi być widoczny symbol zamkniętej kłódki.

W ten sposób dowiemy się, że połączenie zostało zweryfikowane jako bezpieczne, a dane są szyfrowane. Z internetowego rachunku korzystajmy wyłącznie przez zaufane połączenie.

Wykluczone są więc miejsca publiczne, niezależnie czy mówimy o własnym komputerze i ogólnodostępnej sieci bezprzewodowej, czy też komputerach znajdujących się w kawiarence internetowej, bibliotece, na uczelni, itp.

Uważajmy na podejrzane prośby. Banki nigdy nie proszą o podanie danych do logowania lub kodu jednorazowego, jeśli sami nie zainicjujemy kontaktu lub operacji na rachunku. Należy więc ignorować wszelkie podejrzane e-maile z prośbą o zalogowanie do banku.

Zmiany w kartach zbliżeniowych

,

Te zalecenia mogą sugerować, że karty zbliżeniowe nie są zbyt bezpieczne. To jednak tylko sugestia. Komisja Nadzoru Finansowego w swoim raporcie dotyczącym kart zbliżeniowych oceniła, że korzystanie z nich jest bezpieczniejsze niż płacenie gotówką oraz porównywalnie ryzykowne do stosowania innego typu kart.

Popularnym argumentem przeciw oszczędzaniu jest stwierdzenie: „mam jeszcze na to czas”. Tymczasem taki sposób myślenia powoduje, że bezpowrotnie tracimy czas, który mógłby pracować na naszą korzyść. Tego utraconego czasu nie można już odrobić.

Im później zaczniemy odkładać pieniądze, tym mniej uskładamy, nawet jeśli „później” będzie nas stać na oszczędzanie większych kwot.

Najczęstsze mity i błędy

Jednym z największych mitów, złudzeń i błędów jest bagatelizowanie niewielkich sum pieniędzy przy ich wydawaniu, oszczędzaniu i inwestowaniu.

Każda duża kwota składa się z bardzo wielu małych części, a niewielkie oszczędności przekształcają się z czasem w poważne sumy. Każdy z nas w trakcie swojego życia zarabia i wydaje miliony złotych. Ktoś, kto zarabia 2500 zł „na rękę”, w ciągu 45 lat otrzymuje łącznie 1,35 mln zł i tyle samo wydaje.

Dziesięć procent tej sumy to 135 tys. zł. Tyle kosztuje dobrej klasy samochód, za tyle można kupić około 20 metrów mieszkania. Albo mieć komfort solidnego zabezpieczenia na emeryturze. Większość pracujących przy odrobinie chęci, wysiłku, konsekwencji i pomysłowości, jest w stanie zaoszczędzić około dziesięciu procent swoich zarobków, bez zbytniego uszczerbku dla jakości i komfortu życia.

Jednym z największych mitów, złudzeń i błędów jest bagatelizowanie a niewielkich sum pieniędzy, zarówno przy wydawaniu pieniędzy, ich oszczędzaniu i inwestowaniu. Nie mamy świadomości, że każda duża kwota składa się z bardzo wielu małych części, a niewielkie oszczędności przekształcają się z czasem w poważne sumy.

Warto sobie uzmysłowić, że każdy z nas w trakcie swojego życia zarabia i wydaje miliony złotych. Ktoś, kto zarabia tylko 2500 zł „na rękę”, w ciągu 45 lat otrzymuje łącznie 1,35 mln zł i tyle samo wydaje. Dziesięć procent tej sumy to 135 tys. zł. Tyle kosztuje dobrej klasy samochód, za tyle można kupić około 20 metrów mieszkania. Albo mieć komfort solidnego zabezpieczenia na emeryturze.

Artykuł pochodzi z kategorii: Pieniądze

Świat & Ludzie

Zobacz również