Bezkarny dłużnik alimentacyjny

– W naszym kraju prawo bardziej chroni dłużników niż matki, które walczą o alimenty dla dzieci – mówi komornik Robert Damski. I wyjaśnia, dlaczego udaje się ściągać długi zaledwie od 20 procent ojców.

Zdjęcie

Sądy umarzają 90 procent spraw z artykułu 209. /123/RF PICSEL
Sądy umarzają 90 procent spraw z artykułu 209.
/123/RF PICSEL

Twój Styl: Mam w ręku wyrok sądu o alimentach dla dziecka. Ojciec jednak nie płaci. Co mogę zrobić?

Robert Damski: Komornik jest pierwszą instancją, do której powinna zgłosić się kobieta. I tu apel do matek: „Nie wstydźcie się żądać egzekucji”.

Reklama

99 procent kobiet krępuje się przyjść do mnie. Czują się, jakby przychodziły po zasiłek. A przecież są przedstawicielkami dzieci. Za postępowanie komornika płaci Skarb Państwa. Trzeba przynieść oryginał wyroku sądu i wniosek o wszczęcie egzekucji.

TS: Co należy do pana obowiązków?

RD: Na początku kontaktuję się z ZUS-em i urzędem skarbowym – sprawdzam, czy dłużnik pracuje. W Biurze Ewidencji Ludności pytam o miejsce zamieszkania – często okazuje się, że ojciec nie jest nigdzie zameldowany albo mieszka u matki.

W Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców dowiem się, jakim jeździ autem. Potem najtrudniejsza część: spotkania z dłużnikiem. Wypytuję o stan majątkowy. Mogę go przeszukać, zobaczyć, jaki ma zegarek. Czasem od razu udaje mi się zająć jakieś mienie.

Pewien nonszalancki pan położył na moim biurku kluczyki do auta. Już mu ich nie oddałem. A na ogół nie jest tak łatwo. Muszę szukać ojców sam. Nachodzić ich w pracy, w domach, wypytywać sąsiadów, a Polacy chronią „alimenciarzy”.

Nic o nich nie wiedzą, kłamią. Tak jak dłużnicy. Złe jest przyzwolenie najbliższych na ich oszustwa. Niedawno byłem w luksusowym domu jednego z ojców. Na ścianie plazma, świetne kino domowe, drogi sprzęt fitness. Mężczyzna pokazywał mi faktury za ten sprzęt, utrzymując, że należy do 80-letniej matki. Kłamał w żywe oczy: „Ja tu tylko przychodzę w gości”. Na razie w takich sytuacjach jestem bezradny.

TS: Właśnie, jak kombinują dłużnicy?

RD: Przepisują majątek na rodziców, nowe partnerki, rodzeństwo. Zatrudniają się na 1/8 etatu, a pieniądze za pełny wymiar pracy dostają pod stołem. Często też ich dochody są rozbite na pensję – na przykład 1000 złotych, a reszta: 3–4 tysiące to diety czy tzw. kilometrówki. Komornik może zająć do 60 procent wynagrodzenia, ale bonusy są wolne od egzekucji.

TS: A co, jeśli tata dziecka ucieka za granicę?

RD: Kobiety mogą ściągać alimenty przez komornika w innym kraju. Wystarczy do sądu okręgowego (nie rejonowego!) złożyć wniosek o egzekucję za granicą. Sąd zleca wtedy taką sprawę komornikom na terenie danego kraju.

TS: Dlaczego w Polsce udaje się tylko 20 procent egzekucji, gdy w Europie to 80, 90 procent? Co powinno się zmienić?

RD: Za granicą społeczeństwo piętnuje dłużników, donosi na nich, wspiera matki. A w Polsce ojcowie mogą liczyć na parasol ochronny. Potrzebne są kampanie, żeby uświadomić ludziom, że ci mężczyźni unikają odpowiedzialności za swoje dzieci.

Drugie to prawo, które staje po stronie dłużników. Bo artykuł 209 kodeksu karnego to martwy przepis. Wystarczy, że tata wpłaci raz na kilka miesięcy złotówkę i sąd już nie widzi w tym uporczywego uchylania się od alimentów. Podobnie, gdy na chwilę zarejestruje się w Urzędzie Pracy.

Sądy umarzają 90 procent spraw z artykułu 209, tylko co dziesiąty mężczyzna trafia na chwilę za kratki. Dlatego ojcowie czują się bezkarni. A dłużnik powinien czuć, że kara jest nieuchronna – albo zapłaci, albo trafi do więzienia na dłużej niż pół roku.

Konieczny jest w ZUS-ie system szybkiego powiadamiania o podjęciu pracy, żeby w moim komputerze od razu pojawiała się taka informacja. Uważam, że należy karać pracodawców za ukrywanie „alimenciarzy”.

TS: Jest szansa na zmiany?

RD: Tak, to projekt ustawy o zatajeniu prawdy. Teraz za składanie fałszywych zeznań przed komornikiem nikomu nic nie grozi. Podobnie jak dłużnik nie ma obowiązku ujawnić przede mną majątku. To ma się zmienić.

Za kłamstwa i krętactwo będzie grozić jemu i osobom przesłuchiwanym przeze mnie do czterech lat więzienia. Może to ułatwi dzieciom odzyskać pieniądze, które im się należą.

Rozmawiała Marta Bednarska

Artykuł pochodzi z kategorii: Pieniądze

Zobacz również

  • „Odbierz nagrodę gwarantowaną!”, „Czeka na ciebie paczka!” Co kryje się za takimi SMS-ami? Dlaczego nie wolno na nie odpowiadać? Jak walczyć o swoje, gdy jednak dałaś się „złapać”? więcej