Dwa rodzaje reklamacji

Jeśli kupujemy coś w sklepie i dana rzecz się popsuje, możemy skorzystać z dwóch rodzajów reklamacji. Pierwsza z nich wynika z gwarancji. Druga – z przepisów o niezgodności towaru z umową. I to właśnie ona zazwyczaj jest korzystniejsza. Wyjaśniamy jak bronić się przed sprzedawcami, którzy łamią przepisy chroniące kupujących albo starają się je obejść.

Zdjęcie

/Arch. Bauer
/Arch. Bauer

Gwarancja jest dobrowolna. Gwarant (najczęściej to producent) sam decyduje o jej warunkach (np. o zakresie bezpłatnych napraw). Jeśli więc chcemy skorzystać z gwarancji, musimy się dostosować do jej warunków. Inaczej jest, gdy powołujemy się na przepisy ustawy. To sprzedawca (nie producent) musi je wypełnić.

Właśnie dlatego często się zdarza, że gdy chcemy coś zareklamować, sprzedawcy starają się, by była to reklamacja „w ramach gwarancji”. Nie gódźmy się na to. Żądajmy, by na druku, który mamy podpisać znalazło się sformułowanie „Reklamacja jest rozpatrywana na podstawie przepisów ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej”.

Reklama

Czego możemy oczekiwać, jeśli kupiona przez nas rzecz się zepsuje? Mamy prawo do jej naprawy, wymiany na nową, a jeśli to nie jest możliwe – do obniżenia ceny lub zwrotu pieniędzy. Warto podawać jednocześnie te żądania, by uniknąć sytuacji, w jakiej znalazł się nasz czytelnik, któremu rozkleiły się buty kupione w sklepie Bata. Prosił o ich naprawę lub wymianę na nowe.

Sprzedawca po 14 dniach (to ustawowy termin na odpowiedź na reklamację) stwierdził, że naprawa jest niemożliwa, wymiana na nową parę też nie, więc można jedynie kupić inne buty w ramach danej ceny lub za dopłatą. Czytelnik stwierdził, że w takiej sytuacji prosi o zwrot pieniędzy. Niestety, musiał na nie długo czekać, bo przepisy nie precyzują, w jakich terminach mają być rozpatrywane kolejne pisma reklamacyjne.

Na dochodzenie praw wynikających z przepisów konsumenckich mamy dwa lata. O terminie tym bardzo często zapominają firmy (sklepy) sprzedające na Allegro tzw. powystawowy lub używany sprzęt RTV i AGD. Często na aukcjach można znaleźć informację „udzielamy miesięcznej gwarancji rozruchowej”.

O tym, że mamy prawo skorzystać z przepisów konsumenckich (czyli reklamować coś w ciągu dwóch lat od zakupu) sprzedawcy już nas nie informują. Jeśli kupiliśmy rzecz używaną, możemy domagać się jej naprawy lub wymiany na sprawny towar. Jeżeli wada jest istotna a naprawa lub wymiana są niemożliwe lub zbyt kosztowne, możemy zażądać obniżenia ceny lub zwrotu pieniędzy.

Inny często łamany przez sprzedawców na Allegro lub sklepy internetowe przepis dotyczy możliwości zwrócenia towaru w ciągu 10 dni od jego otrzymania. I to bez ponoszenia żadnych kosztów oraz podawania przyczyny rezygnacji z zakupu. Sprzedawcy, co prawda, zazwyczaj przyjmują zwroty, ale oddają jedynie równowartość ceny danej rzeczy. Podczas gdy powinni także zwrócić pieniądze za opłacony przez nas koszt jej dostawy ze sklepu do naszego domu.

Koszty odesłania towaru ponosi konsument, chyba że nie jest to zwrot rzeczy, a jej reklamacja. Jeżeli zostaje ona uznana, przedsiębiorca ma obowiązek zwrócić koszty przesyłki towaru. Pamiętajmy jednak, że z możliwości zwrotu towaru mamy prawo skorzystać tylko wówczas, gdy coś kupujemy w sklepie lub od firmy. Nie dotyczy to też aukcji z licytacją.

Gdy coś się popsuje, czyli towar jest niezgodny z umową*

4 Możemy żądać naprawy kupionego towaru, wymiany na pozbawiony wad a (jeśli te rozwiązania nie są możliwe) obniżki ceny lub zwrotu pieniędzy.

4 Odpowiedzialność sprzedawcy trwa dwa lata od daty zakupu.

4 Na zgłoszenie reklamacji kupujący ma dwa miesiące od chwili, gdy dana rzecz się popsuje.

* Na podstawie ustawy z 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie kodeksu cywilnego (Dz.U. z 2002 r., nr 141, poz. 1176).

Konsultacja: prawnik Adrianna Łuczak

Artykuł pochodzi z kategorii: Porady prawne

Świat & Ludzie

Zobacz również

  • Przestępcy nie mają skrupułów i by wyłudzić lub ukraść pieniądze, stosują niezwykle wymyślne metody. Jedną z nich jest sposób „na wnuczka” i „policjanta”, którego ofiarą padają starsi ludzie. więcej