Zabieg u kosmetyczki to umowa o dzieło!

Nie jesteś zadowolona po wizycie w salonie urody? Domagaj się korekty zabiegu, a w razie odmowy idź do sądu.

Karolina B. wybrała się do gabinetu kosmetycznego na zabieg zamknięcia popękanych naczynek krwionośnych. Nie była jednak zadowolona z efektów. Część naczynek pozostała, a w miejscu usuniętych pojawiło się na skórze kilka przebarwień. Gdy Karolina poszła z reklamacją, kosmetyczka odrzekła jej, że przesadza, bo efekt jest taki, jaki powinien być.

W najmniejszym stopniu nie poczuwała się do winy. Karolina zwróciła się do znajomej prawniczki z pytaniem, czy coś może z tym zrobić. – Zła jestem na siebie, że w ogóle zapłaciłam za ten zabieg, ale skąd mogłam przypuszczać, że zrobią to tak nieprofesjonalnie – skarżyła się jej.

Najpierw zapłać, potem się procesuj

Reklama

Koleżanka prawniczka przestrzegła ją przed takim sposobem załatwiania sprawy. – Tak nie można robić. Nawet, gdy jesteś niezadowolona z wykonanej usługi, to zapłacić musisz. A dopiero potem dochodzić swoich praw – powiedziała. Wyjaśniła Karolinie, że większość zabiegów kosmetycznych czy fryzjerskich to zwykłe umowy o dzieło i stosuje się do nich przepisy kodeksu cywilnego.

– To oznacza, że przyjmujący zamówienie, w twoim przypadku kosmetyczka, zobowiązuje się wykonać określone dzieło, a zamawiający, czyli klient, zapłacić za wykonaną pracę ustalone wynagrodzenie – tłumaczyła. – Ale ja nie podpisywałam żadnej umowy! – zaprotestowała zdziwiona Karolina. – Oczywiście, że nie, bo przy tego typu usługach wystarczy ustna forma umowy, chociaż gdyby była ona spisana, łatwiej byłoby klientom dochodzić swoich praw – odpowiedziała prawniczka i poinformowała, że Karolina ma prawo do reklamacji. Poinstruowała pechową klientkę, że najlepiej złożyć ją na piśmie, wyjaśniając, co nam się nie podoba i jakiej oczekujemy naprawy.

– Jeśli zabieg nie przyniósł rezultatów, bo część „pajączków” została, to możesz domagać się poprawek i usunięcia pozostałych naczynek – tłumaczyła. – Ale ta kosmetyczka nie chce nawet o tym słyszeć – westchnęła zrezygnowana Karolina. – W takim razie żądaj zwrotu wydanych pieniędzy. A jeśli znów odmówią, możesz skierować sprawę do sądu – orzekła prawniczka.

Artykuł pochodzi z kategorii: Porady prawne

Twoje Imperium
Więcej na temat:

Zobacz również

  • Prowadzę niewielką firmę. Opłacam pracownikom kurs angielskiego, bo znajomość języka obcego jest niezbędna w naszej działalności. Czy w takim przypadku wydatki z tym związane mogę zaliczyć do... więcej