Co zrobić, żeby lepiej czuć się w pracy?

Nawet jeśli lubisz swoją pracę, zdarzają się chwile, kiedy zerkasz na zegarek i nie możesz doczekać się powrotu do domu. Co zrobić, by takich trudnych dni było jak najmniej? Przeczytaj, skąd brać energię do działania.

Zdjęcie

Kłopoty osobiste... lepiej zostawić w domu. /123/RF PICSEL
Kłopoty osobiste... lepiej zostawić w domu.
/123/RF PICSEL

Dobra atmosfera... też zależy od ciebie

Twoja kariera zależy od szefa, ale od kolegów – dobry nastrój. Dlatego tak wiele osób sympatyczną atmosferę w pracy ceni bardziej niż wyższą pensję. By zbudować serdeczny klimat w biurze, nie musisz od razu ze wszystkimi się zaprzyjaźniać. Ale nawet z kolegą, który pasjonuje się boksem, i z dużo młodszą koleżanką możecie stworzyć zgrany zespół.

Spróbuj zacząć od drobnej przysługi, choć ktoś inny na twoim miejscu od razu by powiedział: „to nie należy do moich obowiązków”. Przy imieninowej kawie poszukaj czegoś, co łączy was prywatnie. Podziel się kawałkiem ciasta z koleżanką i pogadaj o fajnym serialu. Może odkryjesz, że ona też go uwielbia?

Reklama

A kolega zza biurka obok ma dziecko w podobnym wieku? Pamiętaj, że najbardziej lubimy ludzi podobnych do siebie. Im więcej znajdziecie takich podobieństw, tym lepiej dogadacie się w sprawach zawodowych.

Kłopoty osobiste... lepiej zostawić w domu

Choroba dziecka, wizyta u babci w szpitalu... O niektórych problemach nie sposób zapomnieć! Ale przynoszenie ich do biura sprawi tylko, że będziesz żyć nimi całą dobę, a i praca na tym ucierpi.

Jak jednak powiedzieć sobie „stop”? Postaraj się nie zwierzać koleżankom. Bo gdy raz wspomnisz, że syn ma kłopoty w szkole, ten temat będzie wciąż powracał w waszych rozmowach.

Lepiej też ograniczyć prywatne telefony, które wytrącają cię z rytmu. Niech bliscy w nagłych przypadkach wyślą ci SMS. A gdy myśli o kłopotach ciągle wracają, nie powstrzymuj ich na siłę, tylko obiecaj sobie, że zajmiesz się nimi po obiedzie.

E-mail jest potrzebny... ale może pogadać w cztery oczy?

Poczta elektroniczna czy telefon ułatwiają życie, ale wcale nie trzeba z nich korzystać, żeby zapytać o coś koleżankę z sąsiedniego działu. Zamiast wysyłać e-mail lub dzwonić, po prostu do niej zajrzyj. Wprawdzie zajmie ci to więcej czasu, lecz na pewno się opłaci. W firmach, w których ludzie rzadziej używają nowych technologii, by ze sobą rozmawiać, panuje twórcza atmosfera, a sympatia i zaufanie między pracownikami są większe.

Bo nawet jeśli początkowo za kimś nie przepadasz, to jeżeli co dzień zamienisz z nim parę słów, zaczniesz go akceptować, a wreszcie lubić. Żaden komputer nie ma takiej mocy zbliżania ludzi! No i najważniejsze! Gdy pójdziesz do koleżanki, uzyskasz dokładniejszą informację.

Jeszcze lepszy efekt osiągniesz, jeżeli zamierzasz o coś prosić (prośba wyrażona w cztery oczy jest trzy razy skuteczniejsza niż telefoniczna). Czasem nie da się uniknąć komputera, zwłaszcza gdy chcemy mieć korespondencję na piśmie, ale bezpośrednie kontakty są na wagę złota.

Pięć minut... wiele korzyści

Czy wiesz, jak długo możesz skoncentrować się na jednym zadaniu? Nie dłużej niż 50 minut. Po tym czasie, nawet jeżeli robisz coś pilnego, twoja uwaga osłabnie. Pomyślisz, czy twoje dziecko wróciło już ze szkoły. Albo sprawdzisz pogodę za oknem. To wcale nie świadczy o tym, że jesteś znudzona albo leniwa. Tak jest skonstruowany nasz umysł.

Kiedy czujemy, że zaczynamy się rozpraszać, najczęściej przeganiamy natrętne myśli i znów usiłujemy skupić się na pracy. Ale im bardziej się staramy, tym gorzej nam to wychodzi. Spróbuj więc poddać się naturalnemu rytmowi i po godzinie zrób sobie przerwę. Niech potrwa choćby pięć minut – ważne, byś tylko oderwała się od swoich zajęć.

Jeżeli siedzisz przy biurku, wstań i przejdź się po korytarzu. Jeśli jesteś w ciągłym ruchu, dla odmiany usiądź. Nawet krótka chwila wytchnienia bardzo poprawia koncentrację. Pamiętaj też, żeby w ciągu dnia wyjść choć raz na świeże powietrze, na przykład do sklepu. „Przewietrzysz” głowę i wrócisz z nową energią i pomysłami.

Rozłóż pracę na etapy, potem regularnie sprawdzaj postępy

Plotkujesz z koleżanką, jesz drugie śniadanie. Co, już trzecia?! Rzucasz się do roboty, ale masz tyle zaległości, że zostajesz po godzinach. Gorsze dni trafiają się każdemu, lecz jeśli często się nie wyrabiasz, może warto zastanowić się, co zrobić, by pracować w równym rytmie.

Na przykład biegacze podczas treningów mierzą, ile czasu zajęło im pokonanie jednego kilometra, choć ich celem jest maraton. Spróbuj tak jak oni z góry rozłożyć sobie pracę na wiele etapów, a potem regularnie sprawdzaj postępy. Jeśli zrobisz rachunek sumienia co pół godziny, masz większą szansę, że ukończysz zadanie w terminie. W dotrzymaniu postanowień pomoże ci metoda: „jeżeli to...”.

Zastanów się, co zwykle odciąga twoją uwagę. A potem zaplanuj, co zrobisz, gdy ten bodziec się pojawi. Na przykład: „Jeżeli koleżanka zaproponuje mi kawę, powiem, że pójdę, kiedy opiszę fakturę” lub: „Jeżeli zadzwoni mama, wyślę jej SMS, że oddzwonię później”. Częste powtarzanie takich deklaracji sprawi, że wyrobisz sobie nowe nawyki i wyćwiczysz siłę woli.

Sławomira Rozbicka psycholog, terapeutka

Artykuł pochodzi z kategorii: Praca

Olivia

Zobacz również

  • Mąż w październiku ub. r. skończył 63 lata. Czy w związku z tym, że ma problemy ze zdrowiem (choruje na cukrzycę), może liczyć na jakieś specjalne przywileje w pracy? – pyta Henryka z Wrześni. więcej