Liliana Maciejewska (41) odchudziła ukochanego i... założyła firmę

– Przemek żywił się głównie hamburgerami i pizzą. Przytył, nabawił się problemów żołądkowych i nadciśnienia. Wtedy wkroczyłam do akcji i... zmieniłam jadłospis – opowiada Liliana.

Tekst: Edyta Urbaniak

Reklama

Niedzielny obiad u Liliany i Przemysława Maciejewskich z Kończyc Małych na Śląsku. Na stole kolorowo. Pomarańczowe marchewki kontrastują z zielonymi brokułami i kremowym kalafiorem. Obok sałata z pomidorami i ogórkami. Dwa rodzaje kasz, grillowane mięso z indyka. Piękna zastawa, serwetki, świeże kwiaty...

Rodzice nakładają niewielkie porcje, wszystkiego po trochu. Córki: 15-letnia Julka, dwa lata młodsza Nadia i 9-letnia Kaja też chętnie sięgają po zdrowe przysmaki. Dziewczynki przyzwyczaiły się, że u nich w domu rzadko jada się frytki i pizzę.

– Jeszcze kilka lat temu jedliśmy więcej wieprzowiny, sosów. W tygodniu przygotowywałam dania mączne: kluski, pierogi, kopytka. Dziewczynki były mniejsze. Zajęta opieką nad nimi, nie miałam głowy do szukania przepisów – wyjaśnia Liliana. – Drugie śniadania, obiady i podwieczorki mąż jadał poza domem. Kupował sobie coś na szybko: hamburgery, pizze, tortille, kebab. Wieczorem wpadał wygłodniały i pochłaniał wielką porcję obiadu na kolację – najczęściej kotlet z ziemniakami i surówką.

Po 30-ce zacząłem tyć, coraz częściej bolał mnie żołądek. Zwykle po tym, jak zjadłem coś na mieście – opowiada Przemysław Maciejewski. – Pracowałem jako handlowiec.

Byłem poza domem nawet 11 godzin, więc jadłem fast foody

Kłopoty żołądkowe nasilały się. Do boleści dołączyła zgaga i refluks. Czułem się ociężały, zmęczony, ospały. Pojawiło się nadciśnienie.

– Martwiłam się o męża. Zażywał całe garście leków, a mimo to czuł się źle – wspomina Liliana. – Wkroczyłam więc do akcji i poza tradycyjnym leczeniem postanowiłam, że trzeba zmienić to, co i jak jemy.

Szykowałam mężowi trzy lekkie dania do pracy – kontynuuje Liliana. – Pilnowałam, żeby używał ciemnego pieczywa do kanapek na śniadanie i zawsze kładł na nie – oprócz wędliny, najlepiej z indyka – sałatę, pomidor, ogórek czy rzodkiewkę.

Na drugie śniadanie szykowałam mu np. robione przez siebie musli i naturalny jogurt. Na obiad – kurczaka curry i fasolkę szparagową do podgrzania, a na podwieczorek sałatkę z papryki z olejem lnianym. Na kolację proponowałam lekką zupę.

– Po takich posiłkach stopniowo przestał mnie boleć brzuch i nie piekła już zgaga. Z czasem zapomniałem, co to refluks, a spodnie zrobiły się luźniejsze w pasie – cieszy się Przemek.

– W ciągu dwóch miesięcy zrzuciłem ponad 10 kg, a potem jeszcze 10! Dzięki żonie schudłem, spadło mi też ciśnienie. Co ciekawe – jej dania zrobiły także furorę wśród moich współpracowników. Od słowa do słowa, padła propozycja, żeby robiła je również dla nich.

Pomyśleliśmy, że catering dietetyczny to dobry pomysł na biznes – mówi Liliana. – Tak założyłam własną firmę! Początkowo posiłki przygotowywałam sama, z czasem zatrudniłam kucharki. Teraz na Śląsku jada się nasze zdrowe dania!

Artykuł pochodzi z kategorii: Praca

Tekst pochodzi z magazynu

Tina

Zobacz również

  • Każda osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę ma obowiązek poddać się wstępnym, okresowym i kontrolnym badaniom lekarskim. Z badań wstępnych zwolnione są osoby zatrudniane ponownie u tego... więcej