Pupilek szefa problem zespołu

Pracownicy nie lubią, gdy przełożony faworyzuje jednego z nich. Jak mają postępować w tej trudnej sytuacji?

Atmosfera w pracy zależy od wielu czynników, ale jednym z najważniejszych jest ocenianie zespołu przez szefa wedle jasnych kryteriów. Wszystko zaczyna się psuć, gdy jedna osoba jest w widoczny sposób wyróżniana. Trudno się zatem dziwić, że przestajemy ją lubić i obdarzać zaufaniem, a do szefa czujemy coraz większy żal.

Badania dowodzą, że faworyzowanie jednego członka zespołu obniża morale reszty, demotywuje, zmniejsza efektywność. To jedno z najpoważniejszych źródeł konfliktów w pracy.

1. Faworyt wbrew swojej woli

Reklama

Czasem ktoś awansuje na faworyta, bo zasłużył się firmie. Szef widząc jego atuty i kompetencje, zaczyna go traktować lepiej niż innych. Ulubieniec widzi jednak po reakcjach otoczenia, że coś jest nie tak.

Nie wie, o co chodzi – został przecież doceniony przez „górę” i nie czuje się winny złej atmosferze. Gdy sytuacja trwa dłużej, faworyt jest omijany szerokim łukiem, a w ekstremalnych sytuacjach traktowany jak „wtyka”, czyli donosiciel na usługach dyrekcji.

Podobna sytuacja powstaje wtedy, gdy pomiędzy szefem a pracownikiem nawiązuje się szczególna nić porozumienia. Zaczyna ich łączyć podobny styl pracy, świetnie się dogadują.

Gdy przychodzi czas awansów, szef w naturalny sposób zaczyna najpierw myśleć o osobie, z którą ma najlepsze kontakty i którą najbardziej ceni.

Można więc stać się faworytem, nie mając złych intencji i nie usiłując wykorzystać swojej uprzywilejowanej pozycji. Jak więc powinien postąpić pupilek szefa, jeśli widzi, że jest traktowany lepiej niż inni?

Najlepszym rozwiązaniem jest unikanie jakichkolwiek podejrzeń, że chcemy dzięki przychylności szefa zyskać coś kosztem innych. Pupilek powinien wykazać się koleżeńską postawą i lojalnością wobec współpracowników.

W rozmowach z szefem wskazywać zasługi innych, podkreślać, że jest częścią zespołu. Nie może ulegać pokusie wykorzystywania sympatii przełożonego, np. wcześniej wychodzić, prosić o wolne, gdy reszta ciężko pracuje, i dawać do zrozumienia zespołowi, że wolno mu więcej.

Ostatecznie warto z szefem szczerze porozmawiać i wyjaśnić, że jego postępowanie jest przyczyną konfliktów.

2. Ocena wymaga jasnych kryteriów

Rozwój wydarzeń zależy jednak w głównej mierze od szefa. Jeśli niesprawiedliwie faworyzuje podwładnego i taka sytuacja utrzymuje się przez dłuższy czas, to może znaczyć, że w firmie brakuje jasnych zasad oceny pracowników.

Nie bardzo wiadomo, dlaczego ktoś awansuje lub otrzymuje przywileje, choć osiąga wyniki gorsze niż reszta. Skutecznym sposobem kontroli bywa uzależnienie pensji i premii szefa od sukcesów pracowników.

W wielu firmach rocznej oceny zespołu dokonuje nie jedna, a wiele osób pracujących na różnych stanowiskach. To metoda, która uniemożliwia promowanie lizusów i blokuje karierę faworytom.

Z ulubieńcami nigdy nie wolno walczyć obmową i informowaniem o ich potknięciach. Nikt przecież nie lubi przyznawać się do błędów oraz słabości. Czasami więc takie postępowanie jedynie utwierdza szefa o słuszności jego działania, a także wzbudza niechęć do całego zespołu.

3. Sympatie to ludzka rzecz

Zanim surowo ocenimy postępowanie przełożonego, musimy pamiętać, że posiadanie sympatii i antypatii jest czymś naturalnym. Nawet najlepszy szef podświadomie będzie wyróżniał kogoś, kogo prywatnie lubi.

Okazuje się, że na przykład podczas rekrutacji mniej ważne są imponujące CV i kompetencje niż chemia, która tworzy się między przyszłym pracodawcą a kandydatem.

W badaniach przeprowadzanych przez biura konsultingowe aż jedna trzecia szefów przyznaje, że nie traktuje pracowników jednakowo. Rzadko jednak potrafią precyzyjnie wskazać, co o tym decyduje.

Najczęściej tłumaczą to lojalnością wobec firmy. Cenią osoby, które cechują się dyskrecją i gotowością do poświęceń. Ale o dziwo, co dziesiąty szef za wystarczający powód do obdarzenia kogoś sympatią uznaje ponadprzeciętne poczucie humoru.

Co czwarty nie waha się przyznać, że kieruje się osobistymi pobudkami – z konkretnym człowiekiem jest mu bardziej po drodze, bo mają podobne zainteresowania i system wartości.

Czasem wystarczy, że ktoś urodził się w tym samym mieście, a jego akcje od razu idą w górę. Dwie trzecie dyrektorów zaprzecza, by faworyzowali kogokolwiek. To jednak, jak pokazuje życie, najczęściej nie jest prawdą i pozostaje w sferze deklaracji.

Czasem musimy po prostu zaakceptować fakt, że nasz kolega jest bardziej lubiany niż my i nie dopatrywać się w tym za- grożenia naszej pozycji.

Nasz ekspert radzi

Piotr Mosak, psycholog biznesu www.psycholog.com.pl

Bycie pupilem to niełatwa rola

Olivia: Kto jest zazwyczaj faworytem szefa?

P.M.: To może być osoba, która potrafi wkraść się w jego łaski. Albo ktoś wykonujący bardziej ambitne zadania w nadziei, że dzięki temu wypłynie.

Definicję, co oznacza być traktowanym lepiej lub gorzej, ma każdy zespół. Nie wszędzie jest ona taka sama.

O.: A może osoba uważana za faworyta wcale nim nie jest?

P.M.: Istotnie, zdarza się, że cały zespół widzi w kimś faworyta, mimo że szef wcale go tak nie traktuje. Np. zatrudnia kuzyna, choć widzi jego nieudolność. Nie zwalnia go, ale i nie daje odpowiedzialnych zadań.

Chce, żeby czegoś się nauczył i nabrał doświadczenia. Dla zespołu to faworyt, dla szefa – kula u nogi.

O.: Pupila się nie lubi…

P.M.: Jemu samemu czasem trudno to zauważyć. Dopiero w pewnych sytuacjach zaczyna dostrzegać, że jest traktowany inaczej, bo jest wyróżniany przez przełożonego. Gdy inni mówią: „On cię faworyzuje, a nas traktuje gorzej”.

O.: Co powinien wtedy zrobić pupil?

P.M.: Wszystko zależy od tego, jakim jest człowiekiem. Naturalną reakcją powinna być próba wyjaśnienia z szefem krępującej sytuacji. Ale jeśli faworyt jest egocentrykiem, to uważa, że przywileje mu się należą.

O.: A może zamiast iść do szefa, lepiej porozmawiać z kolegami?

P.M.: To wymaga dobrej woli obu stron. W Polsce w takiej sytuacji nie potrafimy rozmawiać na poziomie przekazywania informacji. Zamiast rzeczowego komunikatu zaczyna się zaczepna wymiana zdań. To nie sprzyja rozwiązaniu problemu, tylko go zaostrza.

Tekst: Dorota Szadkowska

Artykuł pochodzi z kategorii: Praca

Olivia

Zobacz również

  • Słyszałam, że nastąpiły jakieś zmiany w umowach cywilnoprawnych. Na czym one polegają? Aneta z Opola więcej