Wypowiedzenie: Wystarczy samo wręczenie

Pracownicy broniąc się przed przyjęciem wypowiedzenia, nie chcą odebrać pisma od pracodawcy lub idą na zwolnienie lekarskie. Na próżno!

Reklama

Ostatniego dnia grudnia Beatę H. wezwano do działu kadr, a tam oświadczono jej, w obecności radcy prawnego firmy, że jest zwolniona. Beata była zdumiona, bo nie było żadnych symptomów, które by świadczyły, że szef jest niezadowolony z jej pracy.

Powiedziała to oraz parę innych ostrych słów pracodawcy i tak się zdenerwowała, że odmówiła przyjęcia wręczonego jej pisma. Po czym trzasnęła drzwiami i wyszła.

Za bramą firmy Beata trochę się uspokoiła. Zaczęła się zastanawiać, czy może coś jeszcze zrobić, by uniknąć tego wypowiedzenia. Pomyślała, że pójdzie do lekarza i spróbuje dostać zwolnienie, tym bardziej, że była mocno przeziębiona.

Po chwili jednak zmieniła zdanie, pomyślała bowiem, że najpierw spotka się ze znajomym radcą prawnym, licząc że ten jej podsunie jakieś wyjście. Niestety, prawnik nie miał dla niej dobrych wiadomości.

– Wypowiedzenie umowy o pracę, złożone przez pracodawcę, jest wręczone pracownikowi z chwilą, gdy doszło do niego w taki sposób, że mógł się zapoznać z jego treścią. I wcale nie jest konieczne, by pracownik przeczytał podane w piśmie zakładu pracy przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy o pracę ani zapoznał się z pouczeniem o przysługującym mu odwołaniu – powiedział prawnik.

Zwolnienie od lekarza nie pomoże!

Zdenerwowana Beata nie chciała pogodzić się z wypowiedzeniem. – Przecież nigdy nie dostałam żadnego upomnienia! – irytowała się. – Oczywiście mogłabyś w sądzie pracy podważać fakt, że dostałaś to wypowiedzenie, ale właśnie dlatego szef wręczył ci je w obecności świadków. W przypadku ewentualnej sprawy sądowej będą oni mogli potwierdzić wersję pracodawcy – odrzekł jej prawnik.

– W takim razie może pójdę do lekarza? Na pewno dostanę zwolnienie nawet na dzisiejszy dzień. I wtedy wręczenie wypowiedzenia będzie nieważne, bo przecież chyba nie można zwalniać osób, które przebywają na chorobowym? – spytała Beata, szukając jeszcze jakiegoś wyjścia z tej sytuacji. – Niestety, nie masz racji. Problem ten rozstrzygnął już w jednym z wyroków Sąd Najwyższy. Stwierdził on, że wypowiedzenie umowy o pracę pracownikowi, który był w pracy, a następnie wykazał, że w dniu wypowiedzenia był niezdolny do pracy z powodu choroby, jest zgodne z prawem – zbił jej argument radca prawny.

– Szkoda, że nie wiedziałam o zamiarach pracodawcy, bo wtedy poszłabym już parę dni wcześniej na zwolnienie lekarskie. A gdyby chcieli mi wysłać wypowiedzenie listem, to nie odbierałabym poczty – żałowała Beata. – To też nie jest dobre rozwiązanie. Wysłanie wypowiedzenia listem poleconym jest uznawane za takie jego doręczenie, które umożliwia pracownikowi zapoznanie się z treścią oświadczenia pracodawcy – tłumaczył prawnik.

– Otóż dwukrotne awizowanie przesyłki poleconej, zawierającej oświadczenie pracodawcy o rozwiązaniu stosunku pracy, stwarza domniemanie, że pracownik zapoznał się z jego treścią. Nawet wtedy, jeśli nie odebrał tego pisma z placówki pocztowej. W takiej sytuacji, w razie sprawy sądowej, to pracownik będzie musiał udowodnić, że nie zapoznał się z treścią pisma od pracodawcy.

Anna Sulczewska

Artykuł pochodzi z kategorii: Praca

Twoje Imperium

Zobacz również

  • Mąż w październiku ub. r. skończył 63 lata. Czy w związku z tym, że ma problemy ze zdrowiem (choruje na cukrzycę), może liczyć na jakieś specjalne przywileje w pracy? – pyta Henryka z Wrześni. więcej